Na zdjęciu team wspierający Dawida.

Data publikacji: 01.07.2019

Szanowni Klienci,

miło nam poinformować, że nasz kolega Dawid Dybol ukończył chyba jeden z najcięższych triathlonów na świecie. Jak napisał na swoim Facebook’owym profilu, sam start miał również drugi cel:

Każdy z nas wytycza sobie w życiu różne cele. Ja mam obecnie dwa: ukończenie zawodów HardaSuka Ultimate Triathlon Challenge a jednocześnie, żeby nadać sens temu wyzwaniu, zebranie 5 tys. zł na zakup nowoczesnego kardiografu do poradni medycyny paliatywnej Fundacja Hospicjum Onkologiczne św. Krzysztofa. W osiągnięciu pierwszego celu będę miał wspiercie najbliższych mi osób, bez nich o mecie mógłbym tylko pomarzyć. W osiągnięciu drugiego celu bez Waszego wsparcia nic nie jestem w stanie zrobić. Dlatego dla mnie wszyscy tworzycie bezcenny, hardy suport dla tego przedsięwzięcia. Wesprzyjcie proszę hospicjum na ile to możliwe, nowoczesny kardiograf jest tam naprawdę potrzebny. Podwójne wyzwanie zostało podjęte, razem walczmy do końca!

Oba cele zostały zrealizowane :)

Brawo Dawid! Jesteśmy z Ciebie dumni!

Jakie są najcięższe triathlony na świecie? Chyba te na dystansie wielokrotnego IronMana. Ale jeśli brać pod uwagę te z dystansem około-IM, z dużym prawdopodobieństwem będzie to nasza rodzima HardaSuka, rozgrywana wokół polskich i słowackich Tatr. Dystans jest „nieco” dłuższy od klasycznego IM, a góry trudniejsze. W piątek 21 czerwca o 16:00, jak zawsze nad słowackim Jeziorem Orawskim, HardaSuka Ultimate Triathlon Challenge wystartowała po raz piąty. Rzucone przez organizatorów – Marcina Wernika i Piotra Szmyta – wyzwanie podjęło 50 śmiałków, którzy przeszli kwalifikacyjne sito i mieli szczęście w losowaniu. Pięciokilometrowy etap pływacki zaczął się ze stateczku na środku jeziora. W dość korzystnych warunkach, jednak pod koniec przy mocno falującej wodzie, pierwszy pokonał go Maksym Rupieta. W strefie zmian między etapem pływackim i kolarskim, w Ustiu nad Priehradou, zawodników obowiązkowo przejmowały załogi wozów technicznych, które towarzyszyły im przez cały 225-kilometrowy odcinek rowerowy wokół Tatr z ponad 3000 metrami sumy podjazdów.

Prowadził on jak zwykle przez Chochołów, Poronin, Łysą Polanę, Tatrzańską Łomnicę, Smokowce, Liptowski Mikulasz i ponownie Chochołów do Siwej Polany Doliny Chochołowskiej. Po drodze znajdowały się trzy mordercze podjazdy w Zębie, Bukowinie Tatrzańskiej i słowackim Zubercu oraz wiele nieco mniejszych.

Na kolarskim etapie Maksym Rupieta dość szybko stracił prowadzenie (ostatecznie zajął 14. miejsce), a na czoło wysunęli się Kamil Grudzień, Szymon Pietrowski i trzeci przed rokiem Tomasz Polański. Wbrew prognozom, opady deszczu nie nadeszły, a ciepła noc wyjątkowo sprzyjała zawodnikom.

Na zjeździe do Zuberca Kamil Grudzień zaliczył wywrotkę – na szczęście skończyło się na niezbyt groźnym obtarciu rąk. To chyba tam na prowadzenie wyjechał Szymon Piotrowski, który dowiózł je do rowerowo-pieszego przepaku na Siwej Polanie. Na kolejnych pozycjach dotarli tam Grudzień i Polański.

W sobotę 22 czerwca pogoda okazała się na tyle łaskawa, że pozwoliła rozegrać etap pieszy na pełnej trasie, co nie udało się w zeszłym roku. Kilkakrotnie padał deszcz, jednak potencjalnie groźne burze przechodziły na szczęście obok trasy zawodów.

Już od pierwszego szczytu na trasie – Grzesia ponad Doliną Chochołowską – prowadzącego Szymona Piotrowskiego dopadły kłopoty żołądkowe i ostatecznie spadł on na trzecie miejsce. Po pokonaniu grani Wołowca, Jarząbczego i Starorobociańskiego, do schroniska na Hali Ornak pierwszy wbiegł Tomasz Polański, który po drodze wyprzedził również Kamila Grudnia. Ta kolejność utrzymała się poprzez Czerwone Wierchy i Kasprowy, schronisko Murowaniec i Krzyżne, aż do mety w Morskim Oku.

Tomasz Polański zwyciężył z czasem 21:28, zdecydowanie bijąc rekord pełnej trasy HardejSuki. Wyprzedził on Kamila Grudnia (22:33) i Szymona Pietrowskiego (23:18)

Zawody ukończyło pięć kobiet. Wszystkie zasługują na wymienienie: Martyna Chomicz, Marta Naczyk, Nina Wiaderna, Ewa Trzetrzelewska-Lalik i Miłka Niezgoda. Kolejność na podium ustaliła się już po etapie kolarskim. Pod nieobecność ubiegłorocznej zwyciężczyni Klaudii Dominiak, wygrała Martyna Chomicz (26:36, 12. open), przed Martą Naczyk (27:15, 17. open) i Niną Wiaderna (29:21, 30. open).

źródło: festiwalbiegowy.pl

 Kolejna wiadomość